Żyj tym co kochasz

Od samego początku mojej pasji, a potem pracy przyświeca to motto. Zresztą nigdy nie była to tylko pasja i tylko praca, to po prostu pomysł na życie, w tej kwestii nic się nie zmieniło do dzisiaj.

Choć moje zainteresowania są nie raz tak rozległe, że sama z trudnością je ogarniam :D, to są takie również, które pochłaniają mnie bez reszty.

Wreszcie jest wiosna, wreszcie jest ciepło – mogę wyjść w plener. Spędzanie czasu pod chmurką to jedna  z moich ulubionych aktywności , którą zaraził mnie Mąż, a oboje staramy się zarazić dzieci.

Nasza Córka złapała bakcyla wrotkarki i chociaż nie ma w naszym mieście profesjonalnego wrotkowiska, to nie jest to w stanie nas powstrzymać ;).

Ja również wróciłam „na łono przyrody” dokładając do treningów na sali trochę biegania. Mamy więc powód do spędzania wspólnego czasu pod chmurką, czyli takie dwa w jednym z samymi korzyściami  🙂

Chyba nie trudno zauważyć, że dziewczynki chcą być jak ich matki :P, jakoś obie mamy ostatnio zamiłowanie do różu :)). Coraz więcej tematów kręci się również wokół fatałaszków i ulubionych rzeczy, filmów, muzyki, książek….

Jeśli o muzykę chodzi mamy gusta zdecydowanie odległe :)), w kwestii fatałaszków zdecydowanie jest nam się łatwiej dogadać ;)). Podkradania „gadżetów ” się nie da uniknąć :))

Ale, ale żeby nie było! nie dajcie się zwariować nie musicie się katowć ;), my zawsze kończymy w cukierni :)). Ważne, żeby fajnie spędzić razem czas.

Niech wasze pasje nabierają wiosennych rumieńców :))

pozdrawiam An

 

W poście wystąpiły:

Moje muzyczne fasycnacje

Z muzyką to jest tak, że najlepiej kiedy odkryjesz ją sam. Na każdym etapie życia przemówi do Ciebie coś zupełnie innego.  Kiedyś gdy poznaliśmy się z Mężem zabrał mnie na koncert Deep Purple , słuchaliśmy Doors-ów i tańczyliśmy do Free . Wtedy chyba nie byłam chyba wystarczająco dojrzała, żeby to poczuć. Dziś z pełnym przekonaniem, sama i łezką w oku wracam do muzyki …właściwie mojego dzieciństwa.

  • „Europe” …to zespół, którego słuchało się w moim domu, za Chiny nie mogę przypomnieć sobie nazwy tego kaseciaka, którego miała Mama . Był na jedną kasetę, wkładaną od góry i miał takie duże klawisze…pamiętam go z perspektywy dywanu, bo gdy u na była potańcówka lubiłam patrzeć na stopy wirujące po dywanie :).

Dziś z rozrzewnieniem wracam do „Carrie”, ” Tomorrow” ,”Dreamer”… polecam koncerty akustyczne (znajdziecie na jutube).

  • David Coverdale „North winds” 1978r.

trafiłam na nią przypadkiem i przepadłam, uwielbiam jej klimat. Nikt! powiadam nikt nie pisze (i nie śpiewa ) tak o miłości jak On :). „Whitesnake” też uwielbiam, ale ta płyta to numer jeden. Polecam zwłaszcza numer „Say you love me” i „Time& again”, słuchanie jej z płyty winylowej to podwójna przyjemność, fantastyczny klimat zadymionej, ciemniej kawiarni i lat 70-tych .

  • „Foreigner”

każdy chyba słyszał ” I want to know what love is”, dla mnie sympatia do tego zespołu zaczęła się od dosyć osobistej historii, którą zachowam dla siebie.  Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez wysłuchania kilku kawałków. Polecam i stare i nowsze wersje (unplagged) ” Waiting for a girl like you”, „Feels like the first time”, „Until the end of time” i wiele, wiele innych.

  • Beth Hart i Imelda May

nie będę podawać konkretnych tytułów, wyróbcie sobie zdanie sami podczas poszukiwań . Dwie dojrzałe babeczki, zmysłowe i po przejściach, obie na dobre zawładnęły moimi emocjami.

  • James Bay . Brytyjczyk, jego debiutancki album pochodzi z 2015 roku. Natknęłam się na to nazwisko na instagramie, poleciła mi Go jedna z koleżanek i przyznaję „siadło mi ” (żeby nie było, że żyję tylko w erze dinozaurów).

Oczywiście to tylko wycinek, tylko to co mi gra w duszy w ostatnim czasie. Postaram się o kontynuację wątku, bo moja lista ulubionych jest długa 🙂

 

pozdrawiam An

Moje książkowe must have

Ten wpis jest zupełnie subiektywny i dotyczy książek, które w ostatnim czasie wywarły na mnie największe wrażenie.  Będzie początkiem serii  składającej się z kilku części, ponieważ mój bakcyl czytelniczy jest dobrze i regularnie odżywiany 🙂

  • „Biegnąca z wilkami ” Clarisa Pinkola Estes

Moim zdaniem tą książkę powinna przeczytać każda kobieta, nawet więcej…powinni ją zalecać w szkole…albo na receptę :).  Nie jest to łatwa lektura, raczej należy ją sobie dawkować, analizować i przekładać na swoją konkretną sytuację i doświadczenia.  Sądzę, że łatwiejsza w odbiorze będzie dla osoby, która ma już bagaż życiowych doświadczeń, ale może się mylę i młodej, niedoświadczonej kobiecie otworzy oczy na wiele spraw wcześniej. Mi osobiście pomogła zrozumieć siebie bardziej , dlatego wrócę do tej lektury jeszcze nie raz, zwłaszcza, że :

” społeczeństwo usiłuje nas „cywilizować” i wtłoczyć w sztywne role, które zagłuszają głębokie, życiodajne przesłanie naszych dusz”.

  • „O ziołach  i zwierzętach”Simona Kossak

Jeżeli tak jak ja jesteś miłośniczką roślin i zwierząt, jeśli fascynuje Cię moc tkwiąca w roślinach, ich właściwości i znane od wieków działania, ta książka jest idealna dla Ciebie. W przeciwieństwie do poprzedniej pozycji ( „Saga Puszczy Białowieskiej”)  nie jest tak przeładowana informacjami typowo biologicznymi. Opisy zawierają oczywiście informacje nt działania, wykorzystania roślin w leczeniu, ale również to co ja najbardziej lubię – nawiązanie do wierzeń i  historii. Pisana lekko i z humorem, a wszystko okraszone pięknymi rycinami.

  • „Wilk zwany Romeo” Nick Jans

Jestem absolutnie zakochana w tej hitorii. To chyba najpiękniej napisana książka o przyrodzie jaką czytałam kiedykolwiek. Wszelkie opisy przytaczają, że jest to opowieść o przyjaźni między człowiekiem, a dzikim zwierzęciem, niestety…nic takiego nie istnieje … niestety na niekorzyść tego drugiego.

„Albowiem człowiek nie powinien oceniać zwierzęcia. W świecie starszym i bardziej kompletnym niż nasze żyją gotowe i kompletne, obdarzone doskonalszymi zmysłami, które my straciliśmy, albo których nigdy nie mieliśmy, żyją wśród głosów, których nigdy nie usłyszymy. Nie są braćmi , nie są sługami, to inne narody połączone sieciami życia i czasu”.

  • „Sputnik Sweethart” i „Mężczyźni bez kobiet” Haruki Murakami

Wymieniłam tylko te dwie, ale każda książka tego autora jest zjawiskiem. To jak ten Japończyk pisze o miłości, o samotności…każdego jego opowiadanie jest pełne magii, nostalgii, fantazji, wzrusza i porusza…

„Kiedy jej serce się poruszy, pociąga za sobą moje. Jak dwie łódki związane liną. Nawet gdyby chciało się je rozdzielić, nie ma takiego noża, który by ją przeciął.

Był połączony z niewłaściwą łódką”

Mam nadzieję, że Was zachęciłam do sięgnięcia przynajmniej po jedną z wymienionych książek. Jeśli macie pytania piszcie.

 

An

Dziewczyna z charakterem różu się nie boi

Tym wpisem rozpoczynam przygodę z blogowaniem w nowym zupełnie miejscu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka odsłona , od teraz Anita się nudzi . pl (dajcie znać w komentarzach jakie wrażenia).

Bardzo spontanicznie nastąpiła metamorfoza pokoju nastolatki,  chodziła mi po głowie od momentu zamiany pokoi ( wcześniej to była nasza sypialnia).

Metamorfozę można  w skrócie określić zdaniem : ” jeśli nie chce ci się ciągle patrzeć na bałagan, to go ukryj”.
Potrzebny był więc pojemny mebel w którym można było ukryć bogate życie nastolatki, wszystkie „przyda się” i milion innych drobiazgów. Mebel miał być z założenia prosty w formie, nie powalająco drogi i uwzględniać pewne dziewczyńskie „chciejstwa” w tym przypadku kolor różowy :

Czytaj dalej Dziewczyna z charakterem różu się nie boi