Pokój chłopięcy z elementami vintage

Wreszcie dokończyłam zmiany w kąciku do nauki, więc przy tej okazji zrobiłam kilak nowych zdjęć z pokoju naszego syna.

Najbardziej dumna jestem z dekoracji vintage, które skrupulatnie i od dłuższego czasu gromadzę.

 

Pokoik nie jest duży, zmiana zaszła w obrębie biurka – do istniejącej zabudowy (szafki kuchenne z Ikea) dopasowaliśmy industrialne biurko ( nogi robione na wymiar) i blat ze sklejki ( biurko z pracowni Czary z Drewna).

 

Mam małego świra na punkcie krzeseł, jestem zakochana w pięknej linii tego krzesła made by NRD.

 

Pokoik jest bardzo mały, sądzę jednak, że optymalnie wykorzystaliśmy przestrzeń (przynajmniej to rozwiązanie od dłuższego czasu się sprawdza). Blat jest teraz wystarczająco duży do pracy dla chłopca w IV klasie szkoły podstawowej.

Uwielbiam tą komódkę! nad nią półki na „druciakach” na kolekcję fana LEGO.

Żyłka z żabkami służy nam do przypinania obrazków i dyplomów (znany patent).

Zagłówek robiłam samodzielnie, lampa nożycowa do czytania to mix vintage i lampki z Ikea. Za łóżkiem wolną przestrzeń wypełnia mini regał ze skrzynek na książki. Wciąż szukam jakiejś ładnej narzuty do tego pokoju, wyjdzie na to, że jednak uszyję 😉

Stary znak służy również jako dodatkowa tablica magnetyczna, kasetki sklejkowe z Ikea są doskonałe na wszelkie szpargały, trzeba tylko regularnie robić kipisz w nich pod nieobecność właściciela pokoju 😉

Tak to miejsce wyglądało niegdyś:

Więcej można zobaczyć i przeczytać tutaj .

 

Pozdrawiam An

North winds

…”Isn’t it a perfect place to live? What do you think?”…

…” co tutaj można robić? ”

” wieczorami chodzimy na spacery, robimy na drutach, albo pijemy wino”

…” to miejsce jest idealne do wychowywania dzieci…biegają po lesie, zbierają jagody chodzimy na plażę ( jak mamy pianki to się kąpią). Dorabiają sobie zbierając jaja ptaków lub grzyby. Mamy ciągły kontakt z naturą”

To moje ulubione zdjęcie z wyjazdu…ostatni dzień, wyskoczyłam z auta z aparatem.  Koń odwrócił leniwie głowę w moją stronę, wiatr powiewał mu grzywką. Wokół ani żywego ducha. Po sekundzie odwrócił pysk i  powrócił do kontemplacji ciszy, a wiatr nadal powiewał mu grzywką…

I obraz, który najsilniej działał na moją wyobraźnię … suszarnie dorszy. W mglisty, deszczowy dzień obsadzone mewami i wielkimi krukami, które nieodmiennie kojarzyły mi się z nordyckimi  wierzeniami w Odyna i kruka, który zabiera duszę wojownika po śmierci do Walhalli…

To oczywiście wynik mojego zaczytywania się w nordyckie i słowiańskie wierzenia…

Żałuję, że nie miałam „reporterskiej” odwagi zrobić portretu pięknej Pani w sklepie z rękodziełem w Reine, albo starszemu Panu mieszkającemu w maleńkiej wioseczce …chyba nawet nie oznaczonej na na naszej mapce…

Nigdy podczas wyjazdów nie interesowali mnie ludzie…a przecież jacy to muszą być fascynujący ludzie, skoro zdecydowali się niegdyś na wydzieranie tych skrawków powierzchni, w tak surowych warunkach, żeby tu żyć i wychowywać swoje dzieci.

Nie wiem czy będę miała okazję tam wrócić, w sumie nie brałam tego pod uwagę, ale za tym miejscem tęskni się jak za człowiekiem….

ciąg dalszy chyba nastąpi…

 

Dziewczyna z charakterem różu się nie boi

Tym wpisem rozpoczynam przygodę z blogowaniem w nowym zupełnie miejscu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka odsłona , od teraz Anita się nudzi . pl (dajcie znać w komentarzach jakie wrażenia).

Bardzo spontanicznie nastąpiła metamorfoza pokoju nastolatki,  chodziła mi po głowie od momentu zamiany pokoi ( wcześniej to była nasza sypialnia).

Metamorfozę można  w skrócie określić zdaniem : ” jeśli nie chce ci się ciągle patrzeć na bałagan, to go ukryj”.
Potrzebny był więc pojemny mebel w którym można było ukryć bogate życie nastolatki, wszystkie „przyda się” i milion innych drobiazgów. Mebel miał być z założenia prosty w formie, nie powalająco drogi i uwzględniać pewne dziewczyńskie „chciejstwa” w tym przypadku kolor różowy :

Czytaj dalej Dziewczyna z charakterem różu się nie boi