Małym nakładem, pracy duży efekt wow!

Czas blogowy umyka niespodziewanie szybko, dawno nie robiłam zmian i długo nie pisałam. Nasze mieszkanie od jakiegoś czasu jest w większości umeblowane, nie planujemy większych remontów i inwestycji. Jednak nie byłabym sobą, oraz blogerką, gdybym od czasu do czasu czegoś nie pozmieniała. Jak odmienić wnętrze niedużym kosztem i nakładem pracy? moim zdaniem „robotę” robią lampy.

Oświetlenie jest trochę jak biżuteria dla domu. Ostatnio widzieliście moją najnowszą „miłość”, czyli lampę inspirowaną molecular (w salonie). Jednak dzięki propozycji współpracy z firmą Britop Lighting miałam przyjemność przymierzyć do tego wnętrza prawdziwą perłę :

Nie od razu byłam przekonana do tej lampy, ale muszę przyznać, że gdy dotarła i zawisła – był efekt wow!

Piękna miedziano – szklana kula, nazywa się GINO, występuje w formie pojedynczego, potrójnego zwisu, i w wersji z pięcioma kulami. Daje przyjemne, intymne światło.

Kula pięknie odbija światło i uważam, że nawet w wersji pojedynczej robi ogromne wrażenie.

Dodatkowo w tym pomieszczeniu używamy lampy stojącej do czytania i własnej roboty „kinkietu” z dużą żarówką, który dopasował się charakterem do GINO.

Liftingowi została poddana również moja pracownia, do tej pory wisiała tam żarówka na kablu. Sprawdzało się to rozwiązanie dosyć długo, ale postanowiłam dopieścić to wnętrze. Do kolorystyki tego pomieszczenia idealnie wpasowała się lampa REJA. Duży, metalowy klosz, i piękny drewniany, jasny element.

Lampa daje mocno nakierowane światło, jednak w tym pomieszczeniu korzystam z dwóch dodatkowych lamp do pracy na ruchomym ramieniu.

Ten pokój to również wydzielona strefa do spania, uważam, że ten model idealnie wpasował się w obie strefy tego pomieszczenia. Dodatkowo przy łóżku używam lampek do czytania.

Obie lampy i wiele więcej tej firmy znajdziecie m.in. w sklepie internetowym www.eweled.pl. Napiszcie koniecznie jak Wam się podobają odświeżone pomieszczenia. W razie pytań zapraszam do kontaktu.

 

pozdrawiam An

Dekoracje komunijne

Organizując przyjęcie w domu zwykle największy nacisk kładziemy na to co podamy, no  i jak u licha wszystkich pomieścić ;)). Nasze przyjęcie było dosyć skromne, bo na 12 osób, kiedy już udało się rozplanować rozkład gości, a zamartwianie się o menu zrzucić na restaurację ;), mogłam przejść do najlepszego czyli obmyślania dekoracji.

Od samego początku zależało mi, żeby było dużo zieleni. Początkowo wystrój miał być nieco mniej oficjalny, więcej drewna, a nawet trochę mchu. Ale kiedy zobaczyłam te cudne kieliszki kryształowe u mojej babci, cała koncepcja nabrała trochę szlachetniejszego wyrazu.

Jak widać zaproszenie również utrzymane jest w biało- zielonej kolorystyce, w formie kartki z kalendarza.

Na stole zamiast obrusów biały len , gałązki ( nie powiem dokładnie jak to się nazywa, ale jest bardzo trwałą rośliną) , akcent „uszlachetniający” czyli złote wstążeczki i sztućce ze złotym akcentem na uchwytach.

Do komunii szedł syn, ale postanowiłam nie rezygnować z wianka jako dekoracji i zamiast na głowę trafił …na tort 🙂

Dzięki temu udało się uniknąć dosyć kiczowatych dekoracji, które proponowała nam cukiernia.

 

Jak widać na pierwszym zdjęciu tej samej rośliny użyłam do zrobienia innych dekoracji,  m.in. girland, które powiesiłam na długich wstążkach zwisających z karnisza , oraz kilku małych wianuszków.

Ja jestem z wystroju bardzo zadowolona, zresztą mimo swej skromności zrobiły duże wrażenie na gościach.

Chętnie poznam Wasze zdanie, czy podoba Wam się taki wystrój, czy może ktoś się czuje zainspirowany?

 

pozdrawiam An

 

Dziewczyna z charakterem różu się nie boi

Tym wpisem rozpoczynam przygodę z blogowaniem w nowym zupełnie miejscu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taka odsłona , od teraz Anita się nudzi . pl (dajcie znać w komentarzach jakie wrażenia).

Bardzo spontanicznie nastąpiła metamorfoza pokoju nastolatki,  chodziła mi po głowie od momentu zamiany pokoi ( wcześniej to była nasza sypialnia).

Metamorfozę można  w skrócie określić zdaniem : ” jeśli nie chce ci się ciągle patrzeć na bałagan, to go ukryj”.
Potrzebny był więc pojemny mebel w którym można było ukryć bogate życie nastolatki, wszystkie „przyda się” i milion innych drobiazgów. Mebel miał być z założenia prosty w formie, nie powalająco drogi i uwzględniać pewne dziewczyńskie „chciejstwa” w tym przypadku kolor różowy :

Czytaj dalej Dziewczyna z charakterem różu się nie boi