Dekoracje komunijne

Organizując przyjęcie w domu zwykle największy nacisk kładziemy na to co podamy, no  i jak u licha wszystkich pomieścić ;)). Nasze przyjęcie było dosyć skromne, bo na 12 osób, kiedy już udało się rozplanować rozkład gości, a zamartwianie się o menu zrzucić na restaurację ;), mogłam przejść do najlepszego czyli obmyślania dekoracji.

Od samego początku zależało mi, żeby było dużo zieleni. Początkowo wystrój miał być nieco mniej oficjalny, więcej drewna, a nawet trochę mchu. Ale kiedy zobaczyłam te cudne kieliszki kryształowe u mojej babci, cała koncepcja nabrała trochę szlachetniejszego wyrazu.

Jak widać zaproszenie również utrzymane jest w biało- zielonej kolorystyce, w formie kartki z kalendarza.

Na stole zamiast obrusów biały len , gałązki ( nie powiem dokładnie jak to się nazywa, ale jest bardzo trwałą rośliną) , akcent „uszlachetniający” czyli złote wstążeczki i sztućce ze złotym akcentem na uchwytach.

Do komunii szedł syn, ale postanowiłam nie rezygnować z wianka jako dekoracji i zamiast na głowę trafił …na tort 🙂

Dzięki temu udało się uniknąć dosyć kiczowatych dekoracji, które proponowała nam cukiernia.

 

Jak widać na pierwszym zdjęciu tej samej rośliny użyłam do zrobienia innych dekoracji,  m.in. girland, które powiesiłam na długich wstążkach zwisających z karnisza , oraz kilku małych wianuszków.

Ja jestem z wystroju bardzo zadowolona, zresztą mimo swej skromności zrobiły duże wrażenie na gościach.

Chętnie poznam Wasze zdanie, czy podoba Wam się taki wystrój, czy może ktoś się czuje zainspirowany?

 

pozdrawiam An